Redakcja:  JUST 5. Mile wspominasz tamten okres swojej działalności?

Bartek Wrona: To były szalone czasy, mnóstwo koncertów, wyjazdów w różne ciekawe miejsca, poznawanie nowych ludzi. Na pewno tamten okres będzie mi się kojarzył z fajną przygodą i wspominam go mile.

Redakcja:  Do zespołu trafiłeś w 1997 r., miałeś wtedy 15lat. Poszedłeś na niego z nudów czy miałeś nadzieje na coś więcej?

Bartek Wrona: Tak, miałem 15 lat, a wtedy wydaje się, że wszystko jest możliwe, a świat stoi przed tobą otworem. Zawsze wszędzie było mnie pełno, zgłosiłem się na casting i się spodobałem. Tak po prostu.

Redakcja:  Byliście Polskim Back Street Boys. Fanki szalały na Waszych koncertach. Z początku to jest bardzo miłe ale z czasem może trochę przeszkadzać. Jak było z Wami?

Bartek Wrona: To była praca, praca i jeszcze raz praca, żeby wszystko dobrze wyszło, żeby nasze układy taneczne były spójne. Fankom to się podobało, my szaleliśmy na scenie, a one razem z nami. Oczywiście było to czasami męczące, ale to przecież dla nich właśnie się gra!
Redakcja:  Po pięciu latach, w 2002 r. odszedłeś z zespołu. Byłeś już na tyle świadomym artystą, że zamarzyłeś o karierze solowej?

Bartek Wrona: Zamarzyłem o karierze solowej? Chyba tak, byłem na to gotowy, dorosły i dobrze przygotowany. Wiedziałem już co to jest „szołbiznes”, chciałem spróbować.
Redakcja:  Kiedy zdecydowałeś się na karierę solową nie ciążył na Tobie wizerunek z Just 5?

Bartek Wrona: Zespół JUST 5 był bardzo znany, „Kolorowe sny”  znał prawie każdy, więc na pewno zaważyło to na mojej karierze. Nie umiem sobie jednak odpowiedzieć, czy to mi pomogło czy zaszkodziło, pewnie jedno i drugie.

Redakcja:  Dużo koncertujesz?

Bartek Wrona: Na pewno najwięcej koncertów jest latem, w plenerze. Jesienią czy zimą są to bardziej zamknięte imprezy, bardziej kameralne. Oczywiście życzyłbym sobie więcej koncertów, ale konkurencja nie śpi …

Redakcja:  Just 5 w nowej odsłonie z Tobą i resztą starego składu. Co Ty na to?

Bartek Wrona: Jestem otwarty na propozycje, JUST 5  w nowej odsłonie? Wszystko się może zdarzyć!!

Redakcja:  W tej branży nie za częste są sytuacje kiedy związki są trwałe. W Waszym przypadku jest inaczej. Może będzie to banalne pytanie, ale jaką masz receptę na szczęśliwy i udany związek w tej branży. Bo pokus pewnie jest nie mało, prawda?

Bartek Wrona: Jestem normalnym facetem, który kocha swoją rodzinę i jesteśmy już 9 lat w związku, dobrze się rozumiemy i niech tak zostanie!

 

Redakcja:  Co jest dla Ciebie ważne w życiu? Czym się kierujesz?

Bartek Wrona: Najważniejszy jest dla mnie optymizm, który daje siłę i który pozwala przetrwać trudne chwile. Nie poddaję się, nie marudzę, nie narzekam, robię swoje. Mam wsparcie w rodzinie i to jest dla mnie ważne.

 

Redakcja:  Przyznam, że patrząc na Twój kalendarz imprez i koncertów to w porównaniu z innymi zespołami masz dużo okienek. Co robisz jak nie koncertujesz?

Bartek Wrona: Lubię gotować, mam swoje popisowe dania, odwożę moje dziewczyny do szkoły, robimy zakupy, takie normalne życie. Mam też czas dla siebie, w środy gram z kumplami w piłkę, chodzę na siłownię. A w każdy czwartek prowadzę w Radiu Merkury swoją dwugodzinną audycję KOLOROWE SNY Bartka Wrony, puszczam muzykę, którą lubię, rozmawiam ze słuchaczami, przekazuję pozdrowienia i jest dobrze!

 

Redakcja:  Chciałbyś, żeby córki poszły w ślady ojca?

Bartek Wrona: Nie myślałem o tym, ale w tej chwili mają  inne pomysły na życie, chociaż to się na pewno jeszcze ze sto razy zmieni.

Redakcja:  Na zakończenie – jaki jest Bartek Wrona prywatnie?

Bartek Wrona: Zadowolony, mam wspaniałą rodzinę, jestem zdrowy, robię to, co lubię i jeszcze mi za to płacą.. Mam oczywiście swoje plany i marzenia, niektóre szalone, ale wierzę że się spełnią. Tak jak powiedziałem, jestem optymistą i to mi bardzo pomaga w życiu. Wkurzają mnie wieczni malkontenci, niezadowoleni ze swojego życia, ciągle narzekający, takich ludzi radzę omijać z daleka bo zabierają dobrą energię!

Redakcja:  Dziękuję za rozmowę.